Życie każdego człowieka składa się z małych przyjemności. Jedni lubią jeść, inni lubią czytać, jeszcze inni uwielbiają podróżować. A gdyby tak...próbować wypełniać swój świat tylko takimi drobnymi przyjemnościami? Czy świat na co dzień nie byłby piękniejszy?
Ten blog powstał z myślą o próbowaniu co tak naprawdę daje radość, szczęście i poczucie błogości. Próbowaniu zupełnie nowych rzeczy, nie tylko kulinarnych, nie tylko modowych, nie tylko lifestylowych. Szukanie każdej małej iskierki szczęścia nie może być złe - prawda? :) Dlatego też postanowiłam założyć bloga, który będzie sprawiał mi radość, a co za tym idzie, będzie również przyjemną lekturą dla Czytelników.
Pierwszy post jest poświęcony szukaniu swojego miejsca na tym świecie. W tej chwili mieszkam w Berlinie. Rok temu przeprowadziłam się tutaj ze Szczecina. Czy był to dobry wybór? Łatwy wybór? Czy było to zaplanowane? W swoim życiu nie chcę się kierować ścisłymi ramami, grafikiem każdego dnia. Niektóre rzeczy lubię planować (jak np. zakupy - wtedy tracę na nie mniej czasu), a inne wolę pozostawić samym sobie.
A gdyby tak spróbować...przeprowadzić się do Berlina?
O przeprowadzce do Berlina zamarzyłam w grudniu 2015, kiedy pierwszy raz tutaj przyjechałam. Był to czas świąteczny, z lampkami w całym mieście, z jarmarkami i zapachem grzańca. Wszystko wydawało się tutaj takie proste, niewymuszone, czas płynął wolniej, ludzie byli jakby bardziej szczęśliwi. Dzieci, miałam wrażenie, że są jakby dłużej dziećmi. Wszyscy mówili, że życie tutaj jest łatwiejsze niż w Polsce, państwo we wszystkim pomaga, pracy jest więcej. Po tych wszystkich rewelacjach nie pozostało nic innego, jak tylko spakować się i przeprowadzić :)
Pierwsze miesiące, niestety były obfite w stres, w związku z nieznajomością języka; angielski, którego uczyłam się całe życie, okazał się być trudniejszy, niż przypuszczałam. Dokumenty, które należało tutaj ogarnąć, okazały się trudniejsze do załatwienia niż myślałam. Pracy bez języka okazało się być mniej. Mieszkań okazało się, że nie ma wcale lub są tak drogie, że niestety na razie są w sferze marzeń.
Minął rok odkąd mieszkam w Berlinie. Trudny rok. Ale w żadnym wypadku nie jest to stracony rok. Żadnego roku nie spędziłam tak aktywnie jak tego minionego. Żadnego roku nie nauczyłam się tak wiele jak w 2017. Żadnego roku nie pracowałam tak ciężko. Żadnego roku nie zyskałam tyle co w tym minionym.
Śmieszne wydaje się teraz to, że od kiedy przyjechałam tutaj non stop prześladował mnie pech. Zgubiłam nową kartę do telefonu, zatrzasnęłam w nowej pracy szafkę ze wszystkimi ubraniami, w pracy połamałam służbową kartę (a uwierzcie mi - bez znajomości niemieckiego trudno było wyjaśnić dlaczego to się stało :D ), sąsiadka miała wieczne pretensje o mojego psa, zalałam łazienkę robiąc piętnastominutowe pranie. Jednak teraz wiem, że dzięki tym wszystkim zdarzeniom jestem jeszcze silniejsza. Dzięki mojemu Mężowi, rodzinie i przyjaciołom, przetrwałam te trudne chwile. Ale wcale nie było to łatwe. Teraz wiem, że było warto.
Dlatego, kiedy o czymś marzycie sięgajcie śmiało po to. Nie będzie łatwo, będą chwile zwątpienia. Ale cel uświęca środki i... dlaczego nie miałoby być jeszcze lepiej niż jest?
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Ten blog powstał z myślą o próbowaniu co tak naprawdę daje radość, szczęście i poczucie błogości. Próbowaniu zupełnie nowych rzeczy, nie tylko kulinarnych, nie tylko modowych, nie tylko lifestylowych. Szukanie każdej małej iskierki szczęścia nie może być złe - prawda? :) Dlatego też postanowiłam założyć bloga, który będzie sprawiał mi radość, a co za tym idzie, będzie również przyjemną lekturą dla Czytelników.
Pierwszy post jest poświęcony szukaniu swojego miejsca na tym świecie. W tej chwili mieszkam w Berlinie. Rok temu przeprowadziłam się tutaj ze Szczecina. Czy był to dobry wybór? Łatwy wybór? Czy było to zaplanowane? W swoim życiu nie chcę się kierować ścisłymi ramami, grafikiem każdego dnia. Niektóre rzeczy lubię planować (jak np. zakupy - wtedy tracę na nie mniej czasu), a inne wolę pozostawić samym sobie.
A gdyby tak spróbować...przeprowadzić się do Berlina?
O przeprowadzce do Berlina zamarzyłam w grudniu 2015, kiedy pierwszy raz tutaj przyjechałam. Był to czas świąteczny, z lampkami w całym mieście, z jarmarkami i zapachem grzańca. Wszystko wydawało się tutaj takie proste, niewymuszone, czas płynął wolniej, ludzie byli jakby bardziej szczęśliwi. Dzieci, miałam wrażenie, że są jakby dłużej dziećmi. Wszyscy mówili, że życie tutaj jest łatwiejsze niż w Polsce, państwo we wszystkim pomaga, pracy jest więcej. Po tych wszystkich rewelacjach nie pozostało nic innego, jak tylko spakować się i przeprowadzić :)
Pierwsze miesiące, niestety były obfite w stres, w związku z nieznajomością języka; angielski, którego uczyłam się całe życie, okazał się być trudniejszy, niż przypuszczałam. Dokumenty, które należało tutaj ogarnąć, okazały się trudniejsze do załatwienia niż myślałam. Pracy bez języka okazało się być mniej. Mieszkań okazało się, że nie ma wcale lub są tak drogie, że niestety na razie są w sferze marzeń.
Minął rok odkąd mieszkam w Berlinie. Trudny rok. Ale w żadnym wypadku nie jest to stracony rok. Żadnego roku nie spędziłam tak aktywnie jak tego minionego. Żadnego roku nie nauczyłam się tak wiele jak w 2017. Żadnego roku nie pracowałam tak ciężko. Żadnego roku nie zyskałam tyle co w tym minionym.
Śmieszne wydaje się teraz to, że od kiedy przyjechałam tutaj non stop prześladował mnie pech. Zgubiłam nową kartę do telefonu, zatrzasnęłam w nowej pracy szafkę ze wszystkimi ubraniami, w pracy połamałam służbową kartę (a uwierzcie mi - bez znajomości niemieckiego trudno było wyjaśnić dlaczego to się stało :D ), sąsiadka miała wieczne pretensje o mojego psa, zalałam łazienkę robiąc piętnastominutowe pranie. Jednak teraz wiem, że dzięki tym wszystkim zdarzeniom jestem jeszcze silniejsza. Dzięki mojemu Mężowi, rodzinie i przyjaciołom, przetrwałam te trudne chwile. Ale wcale nie było to łatwe. Teraz wiem, że było warto.
Dlatego, kiedy o czymś marzycie sięgajcie śmiało po to. Nie będzie łatwo, będą chwile zwątpienia. Ale cel uświęca środki i... dlaczego nie miałoby być jeszcze lepiej niż jest?
Pozdrawiam Was serdecznie :)



Komentarze
Prześlij komentarz